205
post-template-default,single,single-post,postid-205,single-format-standard,wp-custom-logo,theme-stockholm,stockholm-core-1.1,woocommerce-demo-store,woocommerce-no-js,select-child-theme-ver-1.0,select-theme-ver-5.1.8,ajax_fade,page_not_loaded,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive
wracam do pracy

O Mamo! Wracam do pracy!

Piętnaście miesięcy temu zostałam Mamą malutkiej dziewczynki i mój świat zmienił się totalnie… Już nie jestem Panią Swojego Czasu, ani Panią Swojego Życia, ani nawet swoją Szefową.

Kompletnie zmieniły się moje codzienne zadania i wyzwania. Na inne sprawy muszę mieć czas inaczej niż kiedyś, a na wiele czasu nie znajduję. Każdego dnia „walczę” o sen i możliwość zrealizowania prostych zadań domowych z nietypowym balastem u nogi (a przecież gdybym chciała poćwiczyć wybrałabym się na siłownię!).

Jest to oczywiście słodki ciężar i już w sumie trochę nie pamiętam mojego starego życia. Co więcej nie chciałabym do niego wrócić. Ale… Mam najbardziej wymagającą Szefową na świecie, która zatrudniła mnie na etat 24-godzinny, nie toleruje el Cztery, świąt, dni wolnych, ani nie udziela urlopu na żądanie.

 

Rewolucja w głowie, rewolucja w pracy, rewolucja w życiu – wracam do pracy

 

Kiedy Maya pojawiła się na świecie (a właściwie już chwilę wcześniej) zdecydowałam, że na tzw. urlopie macierzyńskim (urlop macierzyński to oksymoron w czystej postaci) pracować nie będę. W życiu freelancera oznacza to tyle samo co: nie pracujesz, nie zarabiasz. Liczyłam się z tym, w końcu to przecież wyjątkowy czas, którego nikt potem nie odda, więc przygotowałam się do macierzyństwa również pod kątem finansowym. Mimo tego, od czasu do czasu zdarzało mi się przyjmować zlecenia. Przy stałej opiece nad dzieckiem i bez stałych godzin pracy było to jednak mega trudne. Każdego klienta informowałam o mojej sytuacji życiowej, zakładając wszelkie wtopy, możliwe obsuwy i zmiany terminów konsultacji. Ku mojemu zaskoczeniu klienci przyjmowali to ze zrozumieniem, a i moja córeczka była dosyć łaskawa i dawała mi popracować. Rzecz w tym, że dla mnie nie było to komfortowe i w pewnym momencie zrezygnowałam z przyjmowania nowych zleceń.

 

Cieszę się, że nie uwierzyłam w instagramowe obrazki

 

Nie nastawiałam się na to, że łączenie pracy i wczesnego macierzyństwa to bułka z masłem. No dobra, pewnie jest to możliwe, jeśli mamy nianię czy babcię do dyspozycji. Albo tatę freelancera, z którym możemy wymieniać się opieką nad dzieckiem. Ja te krótkie momenty, kiedy moja córeczka była pod opieką kogoś innego przeznaczałam głównie na sprawy domowe. Bez większej frustracji, bo przecież wiedziałam na co się piszę – obserwowałam wiele młodych mam w realu i wiedziałam, jak wygląda macierzyństwo bez lukru.

Kiedy zbliżały się pierwsze urodziny Mai postanowiłam poszukać dla niej żłobka – uznałam, że kilka godzin na zabawie z dziećmi pod profesjonalną opieką będzie najlepszą formą łączenia mojej pracy i jej rozwoju. Po blisko czterech miesiącach mogę stwierdzić, że to był bardzo dobry pomysł, bo Maya świetnie zaadaptowała się w przedszkolu, mnóstwo się nauczyła, zaczęła chodzić i mówić. A ja? Ja w tej sytuacji też się dobrze zaadaptowałam i cieszy mnie to, że ze żłobka wraca z nowymi umiejętnościami. Niestety często również z infekcjami…

 

wracam do pracy

 

 

Jeszcze nie wróciłam na stare pracowe tory

 

Bo w międzyczasie oczywiście pojawiły się wirusy i infekcje, więc w sumie większość października i listopada spędziłyśmy razem 24h. W grudniu sytuacja wygląda znacznie lepiej, miejmy nadzieję, że idzie ku lepszemu!

Po co to piszę? Po to, że jeżeli jesteś mamą i masz podobnie – wiedz, że jestem z Tobą!

 


Mój cel na te 4-5h dziennie, które mam do dyspozycji to powrót do formy, nadrobienie zaległości, przemyślenie wielu spraw. Wracam bardzo powoli do życia zawodowego, nie spieszę się. Tworzę plany, strategię, pomysły na nowe produkty, które mam nadzieję w końcu ujrzą światło dzienne.


 

Dokonałam dotychczas naprawdę wielkich i bardzo różnorodnych zmian w życiu zawodowym i osobistym. Do pewnych zmian i rozpoczęcia działań w swoim własnym mikro-biznesie musiałam dojrzeć. Upewnić się, że już jest ten dobry moment na nowy start. Teraz wiem też, jak to jest być mamą i wracać do pracy. Działam i nie poddaję się, choć jest znacznie trudniej niż kiedykolwiek wcześniej. Ale jak do każdej zmiany, można się i do tej przygotować organizacyjnie, ale i mentalnie.

 

O Mamo! Wracam do pracy!

 

To cykl, który będzie gościł na blogu.

Zamierzam zaprosić do rozmów Mamy, które wracały do pracy po urlopach macierzyńskich, rodzicielskich, wychowawczych. Mamy etatowe, ale też właścicielki biznesów. O Mamo! Wracam do pracy! to cykl, w którym będziemy rozmawiać o tych powrotach, ale też o tym, jak zmienia się perspektywa i kontekst, w którym działamy. Wierzę, że ta tematyka zaciekawi wiele z Was!

 

Kliknij i zobacz więcej wpisów z cyklu „O Mamo! Wracam do pracy!„.

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz